Strona główna Klubowicze Blogi Zdjęcia Filmy Ankiety Spotkania Grupy Forum

Pies wymiotuje białą pianą!!!

 
Nowy Temat
Odpowiedź
Flaga
 
  • Autor
  • Treść
 
Lesnior

postów: 1

04-09-2011, 10:02    Cytuj
Punktów: 1   Głosuj

Witam!

Od 4 dni mam problem z moim psiakiem:( Własnie przyjechałam z wakacji na studia (studiuję za granicą) i na okres mojej nieobecności poprosiłm sąsidkę by przed te 2 miesiące zaopiekowała się moim psem. Po przyjeżdzie Kisa (tak sie mój pies nazywa) był żywa, wesoła, skakała, nie mogła nacieszyć się tym że wróciłam. Niestety z samego rana psa nie mogłam odebrać i przyszłam wieczorem. Kisa wymiotowała białą wydzieliną, wyglądającą na spieniona ślinę. Bardzo mnie to zmartwiło. Sąsiadka podejrzewała, że pewnie mój pies w chwili jej nieobecności napił się brudnej wody, albo zjadła jakieś paskudztwo (ma dość dziki ogród). Następnego dnia było już gorzej.. Wczesnie tylko wymiotowała, oczywiści jeść nie chciała..Poszłyśmy na spacer i gdy się załatwiała miała mega wodnisa kupkę. W sobotę, 3go dnia było już najgorzej, ani jeść ani pić nie chciała.. Pojechałąm z chłopakiem do weterynarza. Zbadał ją i stwierdzil że jakimś wirusem się zaraziła.. Podaj jej całe mnustwo zastrzyków, bo po dwa na każdą z tylnich nóg i jedna w grzbiet (w sumie 5 zastrzyków) napewna były bolesne, bo Kisa się strasznie szarpała. Dzisiaj jest niedziela, zrobiam jej w domu te same zastrzyki ale stan psa wogółe się nie poprawił. Jest osowiała, bez energii, ciągle wymiotuje tą białą pianą, jej reakcja jest albo wolna albo żadna.. cały czas się ślini, a gdy chcę podaj jej kefir (tak lekarz weterynarz mi zalecił) to ma tak strasznie zakleszczone szczęki że musze siłowac się z nią i wciskac jakieś drewno między górna a dloną szczęke żeby strzykawką podajć jej ten kefir. Ma problemy z oddychaniem, tylko tak syczy, brzymi jakby strasznie cierpiała. Płakać mi się chce, bo studiuję na Ukrainie i nie do końca zrozumiałm diagnozę lekarza.. Boję się, że on jej nie pomoże i mi pies zdechnie;( Nie moge patrzeć, na to jak ona cierpi. Blagam o pomoc, niech wypowie się ktoś kto zna się na tym, albo jest weterynarzem, albo miał taki sam przypadek ze swoim pupilem.

patawet

postów: 25

10-09-2011, 03:13    Cytuj
Punktów: 1   Głosuj

Białą pianą?To mi kojarzy się ze wścieklizną.Szczepiłaś ją na wszystkie zalecane  szczepienia?A weterynarz nie powiedział czegoś więcej?Bo wirusów jest dużo.Wypytaj dokładniej sąsiadkę i zbadaj ten jej ogród może jest tam coś co szystko wyjaśni.

Alka

postów: 362

11-09-2011, 01:29    Cytuj
Punktów: 1   Głosuj

Weterynarz nic nie powiedział?

Biała piana, wymioty, biegunka, niedowład kończyn i mięśni. Mimowolne skurcze mięśni na widok lub odgłos wody....- wścieklizna.

Choroba wirusowa wywoływana przed wirus RABV

Twój pies bardzo się męczy... Weterynarz powiniem bardziej szczegółowo sprecyzować diagnozę.

Jak najszybciej udaj się do innego weterynarz! Twój pies jest konający, musisz mu pomóc, choćby to miało być uśpienie...

Życzę powodzenia. Trzymaj się jakoś :*

patawet

postów: 25

11-09-2011, 06:15    Cytuj
Punktów: 0   Głosuj

Ja też sądze że to wścieklizna idż do innego weterynarza ten ci chyba nie pomoze

Domnia

postów: 833

11-09-2011, 13:07    Cytuj
Punktów: 0   Głosuj

Lesnior idź do innego weterynarza to może być coś poważnego!

Walcz! Pies umrze jeśli to wścieklizna!

My nie możemy ci za bardzo pomóc!

Adzia123

postów: 220

20-09-2011, 08:53    Cytuj
Punktów: 0   Głosuj

Toczenie piany z pyska jest obiawem nie tylko wścieklizny, ale terz nerwowej postaci nosówki. Są trzy postacie nosówki. Oddechowa: obiawiająca się katarem, kaszlem i podwyższoną tęperaturą, pokarmowa: jej obiawy to wymioty, biegunka, i nerwowa: najbardziej przykra postać nosówki, jej obiawy to drrzenie kończyn i żuchwy w wyniku czego z pyska toczona jest piana.

Adzia123

postów: 220

20-09-2011, 08:55    Cytuj
Punktów: 0   Głosuj

Ale to może być też cicha postać wścieklizny. W czasie tej postaci wścieklizny pies nie jest agresywny i nerwowy. Szczepiłaś swojego psa?

tesia

postów: 16

20-09-2011, 11:37    Cytuj
Punktów: 0   Głosuj

 

Ale to może być też cicha postać wścieklizny. W czasie tej postaci wścieklizny pies nie jest agresywny i nerwowy. Szczepiłaś swojego psa?

 nie ma czegoś takiego jak "cicha postać wścieklizny"

Adzia123

postów: 220

22-09-2011, 05:35    Cytuj
Punktów: 0   Głosuj

 

 

Ale to może być też cicha postać wścieklizny. W czasie tej postaci wścieklizny pies nie jest agresywny i nerwowy. Szczepiłaś swojego psa?

 nie ma czegoś takiego jak "cicha postać wścieklizny"

 Jest

Stella189

postów: 3

24-10-2011, 00:58    Cytuj
Punktów: 0   Głosuj

Witaj.W nocy z 20na21 pazdż.straciłam swojego pieska.Stało sie tak dlatego że na spacerze,na łące,zjadł coś.W dwa dni póżniej zaczeło go cos męczyć,ale jeszcze jakos egzystował-jadł,pił i zachowywał się jak zwykle.Kładłam to na karb niestrawności-myslałam,przejdzie mu.Pies z natuey był okropnym śmieciuchem.Pożerał wszystko,co w jego mniemaniu nadawalo sie do zjedzenia.Pojechałam do pracy na nockę,został z nim mój brat.W nocy dostał wymiotów,ale gdy rano wróciłam,polepszylo mu się,i zwitał mnie jak zwykle.Ucieszyłam sie bo sądziłam że mu przeszlo.Poszłam jednak do weterynarza,który stwierdził,że jak jest lepiej to żeby go zostawić w spokoju,chyba zeby mu sie pogorszyło.W złą godzine to powiedział.Po poludniu Rafik zowu stał się smutny i osowialy,więc ja  zabrałam psa pod pachę i pobiegłam do weta.Pies gorączki niby nie miał,ale trząsł się i mimo niechęci weta,który za bardzo nie chciał zrobic mu zastrzyku,wymolestowałam zastrzyk.Podobno to był antybiotyk,który miał zadziałać dopiero po 12godz.Rafcio przed smiercią chiodzil w kółko,pokładał sie,już nawet nie pozwalał się głaskać,łapał za rece zębami.Bezradnie patrzyłam,jak gaśnie w oczach.Odszedł szybko,jak zmuchniety plomyk.Razem z bratem pochowaliśmy go niedaleko miejsca,gdzie z nim chodziłam na spacery.Jeszcze zanim zdechł,wymiotował żółtą sliną,podejrzewałam parwoworozę,ale nie miał biegunki.Rzadko sie wyprózniał,ale w odchodach krwi nie bylo,a tak jest w przypadku parwo i innych psich chorób zakażnych.Po prostu zatruł sie czymś na tym polu,bo widziałam jak cos połknął.Tak do końca to sama nie wiem co mu sie stalo,ale może połknął jakąś nornicę albo zatrutą mysz.To jest jak prekleństwo.Trzy lata temu zachorowała Brenda,bokserka-jest na moim profilu.)Pół roku póżniej małą Lusię przejechał samochód.Raficzka przyniesiono z ulicy,był kochanym psiakiem,wulkanem energii.Jego też już nie ma.Może po prostu ktoś nam zle życzy.Mam takich własnie sąsiadów.Na tę feralna łąkę od lat wyprowadzałam wszystkie moje psy i nic zlego sie nie dzialo.Do tej pory.A może specjalnie trutke rozrzucił właściciel pola?

All right, Brain, I don't like you and you don't like me - so let's just do this and I'll get back to killing you with beer.
Homer Simpson